Best Month Ever! – recenzja

Cześć. Dziś przedstawię Wam moje wrażenia, po ukończeniu kolejnej rodzimej produkcji.

”Best Month Ever!” (Najlepszy miesiąc życia!), to gra, za której stworzenie odpowiada Warszawska Szkoła Filmowa, a jej wydawcą jest Klabater. Tytuł to narracyjna gra typu point-and-click. W tego typu grach opowieść powinna stanowić najważniejszy element, co za tym idzie, powinna być dopracowana. Czy tak jest tym razem? Niestety nie do końca.

Akcja ma miejsce w USA w latach 60. XX wieku. Poznajemy młodą kelnerkę Louise i jej syna, Mitcha. Młoda mama samotnie wychowuje swojego ośmioletniego syna, nie jest jej łatwo. Na domiar złego dowiaduje się, iż jest śmiertelnie chora. Postanawia wykorzystać swój ostatni miesiąc życia na spędzeniu tego czasu wspólnie z synem i przy okazji próbując znaleźć kogoś, kto się nim zaopiekuje po jej śmierci.
Po pograniu chwilkę, pomyślałem, ależ to jest dobre, istna gra drogi, niczym dobry film. Niestety wraz z rozwojem gry, sytuacja już nie była tak optymistyczna.

Scenariusz – to on zaczyna z czasem kuleć i to mocno, niektóre wątki szczególnie w drugiej połowie gry, wydają się dodane na siłę, przy czym niektóre aż by się prosiły o rozwinięcie. Co jak co, ale po twórcach ze szkoły filmowej powinniśmy spodziewać się, że scenariusz powinien być spójny i przemyślany, z drugiej zaś strony, trzeba wierzyć, iż wyciągną wnioski ze swej pierwszej produkcji w przyszłości.

W całej tej drodze przez Amerykę przyjdzie nam podejmować różne trudne wybory, wpływające na Mitcha, każda decyzja ma wpływ na jedną z trzech cech chłopaka, praworządność, pewność siebie, relacje. To wszystko zaś spowoduje jakim człowiekiem w przyszłości zostanie syn Louise (gra posiada kilka zakończeń). Same wybory zaś, niekiedy wydają się nie do końca przemyślane, np. istotna scena w grze, a do wyboru mamy ,,zabroń” lub ,,poucz”, i dokonaj tu graczu trafnego wyboru.

Co do samej rozgrywki, za dużo gameplay-u tu nie ma, lokacje nie są duże, połazić nie bardzo jest gdzie, głównie rozmawiamy i od czasu do czasu trafimy na jakąś krótką sekwencję QTE, typu trafienie do celu, czy łowienie ryb. Jakiś element zbieractwa by się przydał.

Co mi się spodobało to to, że tytuł nie stroni od trudnych tematów, mamy tu rasizm, Mitch bowiem w przeciwieństwie do swej mamy jest czarnoskóry, co rodzi pewne problemy w podróży, przemoc seksualną, czy nawet pedofilię w kościele.

Oprawa graficzna nie oszołamia, większość graczy zapewne stwierdzi, że jest przeciętna, ma ona jednak swój specyficzny urok. Miejscówki typu przydrożny bar, dom rodzinny, bagna, wyglądają tak jak filmach ze stanów.

Podsumowując, tytuł, który miał ogromny potencjał, którego głównie przez scenariusz nie wykorzystał do końca. Czy grę polecam? Na promocji jak najbardziej, istotny jest także fakt, iż owa gra jest krótka, da się ją ukończyć bowiem w jeden wieczór. Z zaciekawieniem będę wypatrywał kolejnych gier tego studia. Tytuł jest dostępny na wszystkich aktualnych platformach do grania.

Za możliwość sprawdzenia gry, dziękuje Klabater, za kod do gry.

Graliście? Zamierzacie ograć?

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy