Backbone – smaczny, lecz niedoprawiony kawałek mięcha

Pixele i zwierzęta

Modna ostatnio pixel artowa stylistyka nigdy mnie nie pociągała. To dlatego, że nie mam sentymentu do gier retro, choć zaledwie pięć wiosen dzieli mnie od 40-stych urodzin. Jednak studio EggNut sprawiło, że musiałem zweryfikować swoje stylistyczne upodobania.

W grze Backbone wcielamy się w szopa Howarda Lotora, prywatnego detektywa, który otrzymuje zlecenie od wydry Odette Green. Początkowo wydaje się, że to kolejne zwykłe zadanie w karierze wypalonego i cynicznego detektywa polegające na wyśledzeniu niewiernego męża. Jednak podczas czynności śledczych w klubie The Bite Howard odkrywa przerażający sekret.

Wszystkie postacie w grze to antropomorficzne zwierzęta, których klasy społeczne mocno powiązane są z gatunkiem, który reprezentują. Gra może skojarzyć się Wam z komiksem Blacksad gdzie również świat przedstawiony ukazuje społeczeństwo antropomorficznych zwierząt, a głównym bohaterem jest kot detektyw. Wielce prawdopodobne jest to, że ten francuski tytuł był pierwowzorem i inspiracją dla przygód Howarda.

Wysmakowana stylistyka

Wróćmy jednak do dystopijnego Vancouver. To co przykuwa uwagę w pierwszych momentach gry to oprawa audiowizualna. Pixel artowa stylistyka gry stworzonej z wykorzystaniem zaawansowanych funkcji Unreal Engine, okraszona wybitnym soundtrackiem, nie może nie zwracać na siebie uwagi. Dorzućmy do tego klimat noir i wspomniany antropomorficzny zwierzęcy świat, a otrzymamy coś bardzo wyjątkowego.

Backbone pochłonął mnie od razu. Decydującym momentem było wejście do klubu, gdzie występowała lokalna kocia gwiazda jazzu. Idealne zgranie muzyki, która jest tłem towarzyszącym nam całą grę, z wydarzeniami przedstawionymi na ekranie dały niesamowity efekt. Oto zmysłowa kotka zaczyna śpiewać kawałek Abode (feat. Анна Бо). Jeśli chcecie zobaczyć o co mi chodzi, to kliknijcie w film poniżej. To jest niesamowite.

Gameplay vs narracja

Oczarowany stylistyką zacząłem co raz bardziej zagłębiać się w śledztwo. Szybko wyszło na jaw, że przerażający trop na, który wpadłem, prowadzi do najwyższych szczebli władzy. W całą sprawę zamieszana jest również głowa mafijnej rodziny, niejaka niedźwiedzica Clarissa Bloodworth. Z rozwojem śledztwa wychodzą na jaw nowe sensacyjne fakty, a nasz bohater zostaje wciągnięty w sam środek niebezpiecznego spisku.

Co do rozgrywki to muszę tutaj zgodzić się z jednym z użytkowników Instagrama, który stwierdził, że z każdym kolejnym aktem gry gameplay zanika. Faktycznie, rozgrywka zostaje zdominowana przez narrację, a nasze poczynania sprowadzają się do przeklikiwania dialogów. Może zostać odebrane to jako zarzut, ale ja mimo to bawiłem się dobrze. To czym zaraz po klimacie i stylistyce urzekła mnie ta produkcja, to właśnie fabuła. Dlatego elementy visual novel w żaden sposób nie popsuły mi zabawy.

Niestety muszę przyczepić się do systemu dialogów. W pierwszych chwilach wydaje się, że spora liczba opcji umożliwia nam nieliniowe poprowadzenie konwersacji. Szybko jednak okazuje się, że w dużej części tak naprawdę chodzi o przeklikanie wszystkich możliwości by poznać kolejne elementy układanki. Jeśli już mamy możliwość wyboru to nie wpływa on w żaden sposób na historię.

Kolejnym minusem jest tu niemalże brak jakichkolwiek łamigłówek. Przy tak rozbudowanej stronie narracyjnej i znikomym gameplayu spora dawka ciekawych zagadek byłaby wskazana. Wszak jesteśmy detektywem, rozwiązującym poważną sprawę. Na tym polu Backbone niestety poległ.

Rozwiązanie zagadki

Mój początkowy zachwyt grą przygasł ustępując miejsca trzeźwemu spojrzeniu na całość. Zwroty fabularne, wykonanie i klimat gry ostatecznie uratowały ocenę końcową. Jej braki niestety nie pozwoliły by była ona wystarczająco wysoka. Jeśli lubicie tego typu stylistykę i przyjmiecie do wiadomości, że nadrzędną rolę pełni tu narracja, to będziecie się dobrze bawić. To tytuł, w który mimo wszystko warto zagrać.

Moja ocena to 6+/10 i nie wykluczam, że przejdę sobie ją raz jeszcze. Soundtrack do gry ląduje u mnie na liście ulubionych. Grę testowałem na chmurce GP i nawet dobrze to działało. Polecam.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy