Dying Light – Powrót do Harran tuż przed premierą Sequelu

Wraz ze zbliżającą się premierą gry Dying Light 2 postanowiłem, że wreszcie nadrobię poprzednią część – legendarną wśród polskich graczy. Mimo, że styczność z produkcją miałem już kilkukrotnie na PC (około 10h) to postanowiłem zakupić grę po raz kolejny. Tym razem padło na wersję konsolową w edycji Platinum. Na dodatek zaprosiłem przyjaciela do coopa i grę udało się zaskakująco szybko ukończyć. W tym artykule chciałbym pochwalić produkcję za wiele elementów, jak i skrytykować. Przy okazji przedstawić swoje (po konsultacji z przyjacielem) oczekiwania względem kolejnej odsłony serii. Zapraszam serdecznie!

Dla jeszcze niewtajemniczonych

Na początek chciałbym przypomnieć jaką grą jest Dying Light. Wiem, że większość graczy, przede wszystkim polskich, doskonale wie co to za gra i o czym opowiada. Mimo wszystko możliwe, że zdarzą się takie osoby jak ja, które dopiero zasiadają do rozgrywki. Dlatego też na szybko i w dużym skrócie opiszę jaką grą jest Dying Light, a inne osoby, które grę mają już dawno za sobą, mogą potraktować to jako małe „przypomnienie”. Dying Light to gra akcji z elementami horror. W grze wcielamy się w rolę Kyle’a Crane’a, który zostaje zesłany do miasta Harran, gdzie wybucha zaraza przemieniająca ludzi w zombie. Samo miasto jest wzorowane na brazylijskim Rio de Janeiro. Rozgrywkę prowadzimy z widoku pierwszej osoby korzystając przede wszystkim z broni białej oraz wybuchowej, choć w grze nie zabrakło też broni palnej, która została stanowczo ograniczona przez twórców, tak aby z gry nie zrobić kolejnego shootera. Oprócz samej akcji, do dyspozycji mamy dobrze wykonaną mechanikę parkoura rodem z Mirrors Edge oraz pułapki środowiskowe. Na koniec wspomnieć należy, że grę możemy przejść solo jak i coopie do maksymalnie 4 osób.

Co mnie urzekło?

W tej sekcji opowiem o rzeczach, którymi Dying Light mi zaimponowało, które jak mam nadzieje nie zmienią się w kolejnej odsłonie, a co najwyżej dostaną usprawnienia by były jeszcze lepsze. Po pierwsze parkour. Na początku ja, jak i mój kolega, narzekaliśmy na ten element rozgrywki. Każdy fragment rozgrywki, gdzie trzeba było skakać nad przepaściami, w których dało się zginąć, był dla nas udręką. Lekiem na te zjawisko było dla nas brnięcie dalej. Bo im dalej w las, tym bardziej się do niego przekonywaliśmy. W pewnym momencie po prostu wszystko stało się bardzo intuicyjne i łatwe. Już nawet nie chce wspominać o kotwiczce, którą zdobywa się w dalszej części gry. Od tego wydarzenia, gra staje się bardzo dynamiczna i satysfakcjonująca. Po drugie świetne dodatki i długie wsparcie dla tytułu. The Following mogłoby spokojnie być przez wielu wydawców potraktowane jako pełnowartościowa gra. Jest to dodatek, który wprowadza nowy, ciekawy wątek. Do tego nowy sposób poruszania się po mapie (buggy), czy też bronie, których nie uświadczymy w podstawce. Drugim większym dodatkiem jest Hellraid. Chociaż on fabularnie nie dojeżdża i gameplay też nie powala bo twórcy skorzystali w tym przypadku już z innego, wcześniej porzuconego projektu osobnej gry. Czuć w nim jednak sporą inspirację serią The Elder Scrolls. Reszta dodatków to mimo wszystko modyfikacje graficzne lub nowe bronie. Co do długości wsparcia to ostatni dodatek pojawił się w grudniu 2021 roku czyli 6 lat po premierze, tuż przed premierą DL2. Walka i animacje im towarzyszące to kolejny element gry, który sprawia dużo przyjemności. Mowa tutaj o walce wręcz przy użyciu broni białej. Jest łatwa do opanowania, rodzaj broni też wpływa na styl walki. Standardowo broń oburęczna jest wolniejsza, ale zadaje lepsze obrażenia. Animacje, a w zasadzie ciosy kończące są moim zdaniem najciekawsze podczas walk. Odcinanie zombie głów, rąk albo jeszcze lepiej, przecinanie całej postaci na pół. Po takich „akcjach” uśmiech na twarzy gwarantowany. No chyba, że nie jesteście fanami gier/filmów akcji to może was to z lekka obrzydzić. Rozwój postaci jest dobrze zorganizowany przez twórców. Większość punktów wydajemy na perki, które dodają nowe mechaniki gry. Co ciekawe perków z pasywnym działaniem jest niewiele, więc powinno to zainteresować wszystkich graczy.

Co do poprawy w Dying Light 2?

Za to w tej sekcji chciałbym przede wszystkim skrytykować Techland za niektóre elementy gry, a także przedstawić swoją wizję na temat ich przyszłości. Mam nadzieję, że nie weźmiecie sobie tego zbyt bardzo do serca, to po prostu moja indywidualna opinia. Jak najbardziej liczę na Wasze komentarze z Waszą wizją na przyszłą odsłonę serii. Zacznę od fabuły. Po przejściu podstawki miałem uczucie jakby twórcy nie do końca wiedzieli, jak ją poprowadzić. Wydawało mi się nawet, że historia w planach miała być dłuższa, bo wątki w niektórych momentach były szybko i w dziwny sposób ucinane. Nie do końca wiem czy taki był zamysł, a może twórcy na siłę skrócili fabułę aby gra nie była zbyt długa. Sama w sobie historia była okej, wysłuchałem, zobaczyłem co trzeba i w zasadzie zapomniałem, że była. Wiele fragmentów było tak bardzo przewidywalne, że miało się ochotę przewinąć scenki i mieć to za sobą. Jak już o scenkach mowa to mimika postaci jest mocno przeciętna. Mimo wszystko nie oceniam jej źle. Stanowiła ona fajne tło dla gameplay’u. Więc tutaj chciałbym poprawki, w aspekcie fabuły w nowej części. Chętnie zobaczyłbym historię na miarę gier od CD PROJEKT RED. Najlepiej coś na wzór Cyberpunka, który główny wątek miał dość krótki, ale moim zdaniem, świetnie poprowadzony i dość szczegółowy. Spora część misji pobocznych sprowadza się jedynie do „znajdź i przynieś”. Przez co znaczników na mapie jest mnóstwo a czyszczenie mapy robi się bardzo nużące. Tutaj chętnie zobaczyłbym inspirację Wiedźminem 3, w którym misje poboczne były genialne. Automatyczny zapis też potrafi troszkę wprowadzić niepokoju. I to nie tyle, że słabo działa, bo teoretycznie działa dobrze. Osobiście nie spotkałem większego problemu oprócz czegoś w stylu przeniesienia gracza do najbliższej bezpiecznej strefy i raz cofnięcia mnie o jedną misję. Mimo wszystko wolałbym zapis dostępny z menu pauzy albo przymus pójścia do konkretnego miejsca by tam zapisać stan gry.

Kilka słów na koniec

Pomimo tego, że twórcy zapewniają, że zagrać w drugą część możemy bez znajomości jedynki, to warto prędzej czy później w nią zagrać. Na pewno znajomość postaci, czy samej fabuły dostarczy nam wielu ciekawostek poukrywanych w świecie. Kto wie, może nawet jakieś misje fabularne lub poboczne będą opierać się mocno na fabule z DL1. Sama gra na 2022 rok wygląda nadal bardzo dobrze. Gameplay się nie postarzał bo od początku był mocno unikatowy. Także każdy powinien bez problemu odnaleźć się również w starszej odsłonie serii. Wasze zdanie może być z goła inne i z tego miejsca, po raz kolejny zapraszam Was do sekcji komentarzy i do wyrażania swojej opinii o Dying Light oraz wizji sequelu. Oczywiście jeszcze wiele aspektów gry mogłem wypunktować w plusach i minusach. Skupiłem się jedynie na tych, które mi osobiście najbardziej rzuciły się w oczy. Z drugiej strony nie chciałem punktować na tyle mało ważnych rzeczy, aby nie zanudzić was moimi wywodami.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy