Hunt: Showdown – Recenzja

Czym jest HUNT: Showdown?

Hunt to nic innego jak pierwszoosobowy shooter, gdzie rozgrywka prowadzona jest w sposób PvPvE. Podstawową zasadą gry jest stawianie czoła potworom w celu zdobycia cennych łupów, czy też dobrego ekwipunku. Za produkcją gry stoi Crytek, czyli firma, która ma w swoim portfolio takie gry, jak Far Cry, czy Crysis. Mimo tego, Hunt: Showdown to zupełnie inna gra, która w odróżnieniu od wcześniej wymienionych produkcji, nie jest grą single player. Produkcja czerpie garściami z wielu popularnych gatunków. Możemy zobaczyć tu podobieństwo do dobrze znanych gier z trybem battle royale, ale przede wszystkim gra niesamowicie mocno przypomina Escape From Tarkov. Tak, jak w EFT, ekwipunek możemy zdobyć zabijając innych graczy i uciekając z mapy, a także stracić go, ginąc podczas potyczki.

Jak w to grać?

W tym punkcie skupię się jedynie na trybie „Polowanie”. Dlaczego? Jest to ten jedyny tryb dla którego kupuje się tą grę. Polowanie jest odkąd pamiętam i cały czas cieszy się popularnością. Rozgrywka jest niezwykle prosta, a jak wiadomo, proste rozwiązania wciągają najmocniej. Odradzamy się na krawędzi mapy, tak samo, jak nasi przeciwnicy, z tym że oddaleni od siebie tak, aby śmierć nie spotkała nas już po 2 minutach, jak to bywa w innych grach wieloosobowych. Celem gry jest odnalezienie i pokonanie bossa, jakim jest rzeźnik. Samo odnalezienie go nie jest zbyt trudne. Wystarczy przed tym zdobyć 3 wskazówki, które następnie wskażą nam na mapie miejsce w którym przebywa potwór do pokonania. Zdobycie wskazówek też nie powoduje większych problemów, albowiem w grze korzystamy z „widzenia” pod klawiszem „E”. Dzięki temu od samego początku, umiejętność ta wskazuje nam kierunek w którym należy podążać. Można powiedzieć, że jest to najzwyklejszy odpowiednik kompasu ze znacznikami. Warto tutaj wspomnieć, że w grze nie zbieramy typowego lootu. Nie znajdujemy tutaj broni (poza bronią białą np. siekierą, którą upuszczamy przy każdej zmianie broni), a jedynie skrzynie lub małe pudełeczka z amunicją do wszelakiej broni. Jednakże możemy zdobyć lepszą broń wychodząc z mapy lub jeżeli pokonamy innego gracza i zamienimy naszą broń na jego, lecz należy pamiętać o tym, że tracimy wtedy naszą poprzednią. Także tutaj przydaje się znajomość mocy każdego przedmiotu. Sprawdzić możemy je przed wejściem do matchmakingu w sklepie albo przy edycji postaci. Skoro przy postaciach jesteśmy. W grze istnieją różne rodzaje łowców, którymi gramy i których modyfikujemy. Każdemu łowcy możemy przydzielić inne bronie oraz użyć innych perków. Samo odblokowywanie zawartości odbywa się poprzez granie. Im więcej gramy z dobrymi skutkami, tym szybciej i łatwiej wyexpimy naszych łowców, co za tym idzie – odblokujemy nowe bronie i perki.

Dobre słuchawki to MUST HAVE

Tak jak w innych grach wieloosobowych tak i tutaj, dobre słuchawki i dźwięk przestrzenny to podstawa. Przede wszystkim do tego, aby nie zaskoczył nas inny gracz podchodzący na plecy. Jest także wiele taktycznych zagrań, które polegają mocno na dźwięku. Przykładowo możemy ubić rzeźnika, a przy egzorcyzmach, które poprzedzają pojawienie się trofeum, możemy dobrze się ukryć i polować na graczy, którzy przyszli tylko po nagrodę bez wcześniejszego wysiłku w walce. Oprócz typowego nasłuchiwania strzałów i kroków, na mapie zostało umieszonych mnóstwo pułapek dźwiękowych. Łatwo nadziać się na wiszące w przejściach dzwoniące łańcuchy, czy porozrzucane po podłodze pobite szkło. Warto też zwrócić uwagę na to w jaki sposób twórcy zarejestrowali dźwięk. Wykorzystali oni technikę dwóch superczułych mikrofonów z imitacją małżowin usznych, ustawiając źródła dźwięku w różnych odległościach i różnych pozycjach. Taki sam efekt został wcześniej wykorzystany przez studio Ninja Theroy w Hellblade: Senua’s Sacrifice. Każdy kto grał na pewno zdaje sobie sprawę z tego, na jak wysokim poziomie były tam efekty dźwiękowe.

CryEngine na miarę 2022 roku

Zacznę od tego, że nie grałem za dzieciaka w Crysis, a moja pierwsza styczność z grami na autorskim silniku Crytek miała miejsce przy premierze remasteru tej gry. Wtedy to zawiodłem się tym, jak duże są wymagania sprzętowe, które nie idą w parze z tym co możemy zobaczyć na naszych monitorach. Dlatego też do Hunt podchodziłem na spokojnie z myślą, że gra może chodzić słabo i przy tym wyglądać niezbyt przyjemnie. Na szczęście ku mojemu zaskoczeniu, gra wygląda bardzo dobrze i tak też działa. W szczególności, gdy porównamy ją z innymi grami multiplayer, które zazwyczaj tracą trochę na grafice na rzecz większej ilości graczy na serwerach. Grając na średnich detalach nie odczułem żadnych braków w porównaniu z wysokimi ustawieniami. Całość prezentowała się tak, jak powinna i trzymała klatki w okolicach 60.

Tytuł ogrywałem na: Ryzen 5 2600 2x8GB DDR4 3200MHz Radeon RX 570 4GB

Podsumowując…

…nie jest to gra dla każdego. Nie jest to też gra mocno wyróżniająca się na tle innych produkcji. Mimo wszystko wciąga swoją prostą rozgrywką i klimatem. Jeżeli jesteś graczem, który nie lubi kolorowych gier „dla dzieci” to musisz spróbować. W innym przypadku jest wielce prawdopodobne, że klimat gry was przygniecie tak, jak mnie. Po kilku godzinach gry, po poznaniu wielu mechanik gry, stwierdziłem jednogłośnie, że nie jest to gra dla mnie. Przynajmniej nie do ciągłego wbijania godzin i grindowania łowców. W moim przypadku pograć raz na jakiś czas, kilka godzinek w horrorowych klimatach jest przyjemne i przyprawia o dreszczyk. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że jest mnóstwo osób, które klimaty horrorowe, czy to w grach, czy to w filmach/serialach konsumują na co dzień w sporych ilościach, świetnie się przy tym bawiąc i relaksując. Jeżeli jesteś tego typu osobą, to musisz spróbować tej gry.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy