The Artful Escape – recenzja

Zawsze mierzyłeś wysoko. Dlatego też oczekuje się od Ciebie więcej niż od innych. To musi być doskonały debiut i mocne wejście na scenę. Ale co zrobić, żeby nie zrujnowała tego trema? Bądź szczery, prawdziwy i ekspresyjny. Tak jak Beethoven i Dinozaur, gdy tworzyli swoją Artystyczną Ucieczkę.

The Artful Escape to zdecydowanie jeden z najciekawszych debiutów wśród twórców gier niezależnych. Opublikowana zaledwie dwa miesiące temu błyskawicznie została nominowana w aż trzech kategoriach The Game Awards, dowodząc że jej wydawca Annapurna Interactive ma nosa do wzrastających talentów sceny indie. Co ciekawe, sytuacja ta doskonale współgra z samą fabułą gry, opowiadającej o szalonej i bardzo emocjonalnej podróży stremowanego nadchodzącym występem scenicznym nastolatka o imieniu Francis. Zarówno młody protagonista, jak i developerzy, którzy powołali go do życia, borykają się z przytłaczającą sławą swoich przodków – Francis z legendą swojego wuja, folkowego wirtuoza Johnsona Vendetti, natomiast studio Beethoven & Dinosaur, z inną obsypaną nagrodami grą indie ze stajni Annapurna Interactive What remains of Edith Finch. Wisienką na torcie kontekstu powstawania recenzowanej gry jest fakt, iż wyreżyserował ją treścią oraz udźwiękowieniem Johnny Galvatron, elektro-rockowy wykonawca, który doskonale wie jaką katorgą dla raczkującego artysty mogą być ostatnie godziny poprzedzające swój pierwszy w życiu występ.

You are a rockstar, Harry!

The Artful Escape jest typową platformówką, w której naszym orężem jest gitara elektryczna, boss fightami – wspólne jammowanie na zasadzie prostej gry rytmicznej, a drobne wybory dialogowe pozwalają nam na kosmetyczną customizację zarówno naszej postaci jak i jej historii. I o ile sama mechanika gameplayu nie jest czymś odkrywczym, to właśnie jego prostota pobudziła w jego twórcach niesamowite pokłady kreatywności, sprawiając, że trwająca zaledwie 4 godziny rozgrywka zalicza się bardziej do metafizycznych doświadczeń niż do klasycznego grania. I mówiąc o doświadczeniach mam tu zdecydowanie na myśli psychodelicznego, fraktalnego tripa w jedną stronę do irracjonalnego świata rodem z animacji Yellow submarine. Schematyczne i uproszczone zdawałyby się modele postaci poruszające się po laserowych wręcz, lokacjach, które aktywnie reagują na niemal każde szarpnięcie strun gitary Francisa. Pomimo platformowej perspektywy barwne miejsca, które przyjdzie nam odwiedzić posiadają głębię oraz przestrzeń potęgowaną przez dynamicznie reagującą na tempo naszych działań pracę kamery. Nasze oczy wręcz bombardowane są szalonymi koncepcjami, które doskonale wizualnie reprezentują to, co zdawałoby się nie do opisania obrazem – dźwięki oraz muzykę. I jeżeli podobnie, jak ja czuliście się jak ryba w wodzie przemierzając acid rockową lokację Sensorium w tegorocznym Psychonauts 2, The Artful Escape jest tytułem który koniecznie musicie audio-wizualnie doświadczyć!

Moglibyście nie świecić mi po oczach? Nie wiem co gram!

Nie dziwi również fakt, że każda pojedyncza nuta, szelest, uderzenie, wybuch, świst, szept, czy krzyk są w tej grze wręcz namacalnie odczuwalne. Doskonale widać w tym dziele, że pisała go, miksowała oraz komponowała osoba kochająca muzykę i potrafiąca przekazać piękno jej świata graczowi, stopniowo go z nim oswajając. Soundtrack lawiruje pomiędzy melancholijnymi folkowymi melodiami i wokalami, a ekstatycznymi, space rockowymi utworami, po których niejeden z graczy zapragnie wymienić pada na gitarę elektryczną. Zatem muzyczno-dźwiękowo, każdy odbiorca znajdzie coś dla siebie w Artystycznej Uciecze.

Skok z gitarą przez otwierający się most – Bondowski klasyk.

Barwnie jest również jeżeli chodzi o same postacie, które zostały bardzo ekspresywnie zdubbingowane. Mamy tutaj archetypiczną, podstarzałą gwiazdę Lightmana, lakoniczną i pewną siebie Violettę, growlującego kosmitę, czy stroboskopowego kraba, który zamiast mówić odgrywa dęte, jazzowe improwizacje. Jednak wszyscy zwariowani NPC stanowią zaledwie tło dla metamorfozy, jaką przechodzi Francis podczas swojej podróży, nad czym nieco ubolewam, bo na prawdę chciałbym spędzić więcej czasu z towarzyszącymi mu personami. Sama zaś fabuła w uroczy sposób skupia się na poszukiwaniu własnej tożsamości, nie tylko muzycznej zarówno głównego bohatera, jak i samego gracza, który mu w tym pomaga. I jeżeli miałbym doszukiwać się przysłowiowej łyżki dziegciu w tej beczce miodu, to byłyby nią miejscami zbyt irracjonalne i kwieciste frazy wygłaszane przez naszego młodego muzyka oraz dosyć zero jedynkowa przemiana, jaka się dokonuje na naszych oczach po pewnych gameplayowych wydarzeniach.

Wybieraj swoje odpowiedzi z rozwagą. Pozdrawiamy – ekipa od Mass Effect 3

The Artful Escape to w mojej ocenie solidna i pomysłowa gra, którą poleciłbym zarówno hardkorowemu graczowi w przerwach pomiędzy maksowaniem kolejnych wielkich tytułów jak i osobom, które w krótkim czasie chcą przeżyć coś bardzo intensywnego. Czy gra abstrakcyjnego nie tylko z nazwy studia Beethoven & Dinosaur będzie w stanie zgarnąć statuetki gamingowych Oscarów za najlepszą oprawę artystyczną, najlepszą ścieżkę dźwiękową oraz najlepszy debiut w kategorii gry niezależnej? Myślę, że dzięki swej prostocie, energii i pomysłowości ma na to bardzo duże szanse.

Ocena: 8/10

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy