Pętla pętla pętla – recenzja Twelve Minutes

Gra jest z gatunku Thriller. Występuję w niej światowa klasa aktorów jak James McAvoy, Willem Defoe oraz Daisy Ridley. Wcielamy się w mężczyznę, który jest uwięziony w pętli czasowej. Musi on robić sekwencje zdarzeń oraz wykonywać czynności, żeby uratować życie swoje i żony.

Fabuła

Przygodę zaczynamy w windzie, na końcu korytarza jest mieszkanie głównego bohatera. W środku pomieszczenia czeka żona, w planach mają spędzić romantyczny spokojny wieczór, z tej okazji przygotowała ona jego ulubiony deser. Cudowny wieczór zmienia się jednak w koszmar, pojawia się niespodziewany gość. Jest to pewny Pan, przedstawia się jako Policjant. I nagle oskarża żonę bohatera o popełnienie morderstwa oraz poszukuje tajemniczego zegarka, rzekomo nasza żona go ukrywa. Nasza postać staje się zakładnikiem. Dochodzi do różnych szarpanin awantury, co nie zrobimy nasza postać zostaje zabita. Mężczyzna zamiast udać się na wieczny odpoczynek, budzi się dwanaście minut wcześniej. Bohater zaczyna szybko rozumieć, że został uwięziony w pętli. Szybko musi znaleźć sposób na odkrycie co się dzieje, i jak znaleźć pomysł, żeby utrzymać siebie oraz ukochaną przy życiu.

Mężczyzna zastanawia się o jakie morderstwo chodzi i o jaki zegarek. Pojawiają się miliony pytań bez odpowiedzi. Kiedy nasz bohater próbuje wypytywać żonę o jej przeszłość oraz o ten tajemniczy zegarek. Dodam, że przed uduszeniem ukochana zdradza gdzie on się znajduje, podczas wyjawienia gdzie jest, my tego już nie słyszymy. Cała ta historia nie jest jakoś długa, ale ma za to kilka kluczowych wątków. Na pewno w pewnych momentach się bardzo niespodziewany zwrotu akcji. Kiedy odkrywałam kolejne wątki, byłam bardzo ciekawa o co dokładnie chodzi.  

Mechanika gry

Twórcy którzy wymyśli Twelve Minutes, proponują nam dwie warstwy, które stanowią główną atrakcję gry. O to one – pierwsza, jak wspomniałam wyżej to odkrywanie krok po kroku. Druga to gameplay. Mamy tylko 12 minut, w których musimy zrobić jak najwięcej, może wydawać się to trudne, lecz potem jest bardzo łatwo. Gra ogranicza nas do małej kawalerki salon jest połączony z kuchnią, sypialnia oraz łazienka. Interaktywnych przedmiotów jest bardzo nie wiele. Małżonka nie daje się przekonać, że my przeżywamy te same momenty i że za niedługo pojawi się Policjant. Gra polega na tym, aby w danej pętli szukać czegoś nowego (przyznam się, że kilka razy zatrzymałam się w danej pętli, bo nie wiedziałam co już robić). Zawsze się dowiadujemy czegoś nowego, aby w kolejnej pętli, zrobić nowe rzeczy które poznamy wcześniej i pchać fabułę do przodu. Twelve Minutes na tym polega, aby w kolejnych pętlach robić coś innego, na przykład znajdujemy nową informację lub przedmiot. Przy następnej pętli możemy to mocno wykorzystać, zawsze posiadamy plan działania, który udaje się przetestować, tak jak wspominałam wyżej, gorzej jak nadejdzie moment, w którym zabraknie nam pomysłów.

Przykłady, ale nie spoilery

Podam przykłady, ale tak żeby nie spoilerować. Najłatwiejszy jest sposób, w którym udajemy, że sami chcemy zabić małżonkę, ale dajemy jej tabletki nasenne, dzięki im możemy uśpić żonę i przeszukać mieszkanie, oraz jej kieszenie. Kolejny pomysł jest taki, że możemy schować się do szafy tak, by ukochana nas nie zauważyła, wtedy dowiemy się czegoś więcej, może o tajemnicy żony? Jak przeprowadzimy dobrze akcje, możemy zdobyć numer telefonu do kogoś, i wykonać telefon w następnej pętli. Dodam, że zmieni całkowicie bieg wydarzeń. Jesteście ciekawi? Zagrajcie.

Opcji jest bardzo, bardzo dużo, i to one stanowią nam dobrą rozgrywkę.

Opinia końcowa

Model rozgrywki ma plusy, jak i minusy. Wielkim atutem jest fakt, że Luis Antonio przygotował nam wiele wariantów. Policjant nie ważne gdzie nas znajdzie, ale zawsze będzie wiedział co ma robić. Nawet jak zaczynamy nową pętle, i nie robimy kompletnie nic, gra będzie się zachowywać tak, że zaproponuje nam rozmowę z małżonką. Dialogi również się zmieniają podczas naszych decyzji.

Każda pętla to zagadka logiczna, musisz zawsze mieć pomysł na to co chcesz wypróbować. Gra popchnie fabułę do przodu, raz nagrodzi osiągnięciem, albo nic nie wyjdzie. Czasem w pierwszym przypadku wystarczy odkryć małą rzecz, a w głowie pojawiają się nowe pomysły. Gra próbuje zwracać uwagę na elementy, nie przychodzi to z łatwością, ale gdy rozejrzymy się po pokoju możemy odkryć, że na przykład wykorzystać można zepsuty włącznik światła.

Dobra opowieść, dużo daje nam do zaoferowania. Akcja ogranicza się do małej kawalerki, dzieje się w niej bardzo dużo. Scenariusz jest bardzo dobrze napisany i zagrany.

Gra Twelve Minutes jest w Xbox Game Pass, możemy w nią zagrać na XBOX ONE, SERIES X|S oraz PC.

Moja ocena 7.5/10

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy