Cyberpunk 2077 na sterydach – The Ascent recenzja

Każdy oczekiwał, że właśnie tak będzie wyglądał Cyberpunk 2077, każdy marzył, że to będzie w klimatach „Blade Runner”. Czyżbyście szukali takich smaczków? Znajdziecie je w The Ascent. Gra ma bardzo świetną grafikę, ciekawe misje, kooperacja dla 4 graczy, atmosfera jest fenomenalna.
Zapraszam, na krótką recenzję gry.

The Ascent to debiutancki projekt szwedzkiego studia Neon Giant. Zespół został założony w 2018 roku, w skład weszli weterani którzy pracowali nad takimi tytułami, jak Far Cry 3 czy Doom. Oto pierwsze dzieło dewelopera, kooperacyjna strzelanka z elementami RPG, klimat cyberpunkowy oraz science fiction.

Postać

Uwielbiam to, jak mamy możliwość stworzenia swojej postaci, każdy szczegół możemy dopracować, aby nasz bohater mógł być wyjątkowy.

Aż od głowy do nóg. Oczywiście jest też opcja wybrania czy będziemy chcieli grać płcią żeńską, czy męską. Stylizacja włosów kolor i ich długość. Kolor oczu i co najważniejsze, za to szanuje twórców, możemy dać tatuaże! Niby to jest nic, ale dla mnie zawsze to ekstra dodatek. Oczywiście podczas gry możemy modyfikować swoja postać.

Przepiękna grafika

Te kolory, te barwy, te oświetlenie mogę ciągle zachwalać jak graficznie mi się podoba. Pierwszy wypad na miasto to coś pięknego, mogę wzdychać na ten temat długo, ale wystarczy. Każdy budynek jest oświetlony na inny kolor, te barwy kolorów są fenomenalne! Każdy szczegół jest tak cudownie pokazany, ścieżka po której chodzimy, fantastycznie odbija światło od oświetlenia budynków.

Biegamy, biegamy i strzelamy

Tutaj się lekko zawiodłam, nie mogłam sobie porazić ze strzelaniem do wrogów, może to wynika z tego, że jestem przyzwyczajona do innej techniki gry. Były takie momenty nawet, że potrafiłam wyłączyć grę, bo stopień zdenerwowania był mega wysoki. Możliwe, że na myszce byłoby łatwiej. Efekt wybuchających beczek!? To był klimat, wielkie bum! To co uwielbiam. Podczas biegania przy kartonach, w pobliżu rzeczy się ruszają, to jest tak piękne i co najlepsze jak mamy skrzynki do otwarcia to nie musicie robić interiekcji. Wystarczy, że przejdziemy obok tej skrzynki, i sama się nam otwiera.  

Błędy

Podczas rozgrywki można łatwo zauważyć kilka błędów. Na przykład przy dialogach nie pojawiają się polskie napisy podczas wyboru.  Najgorszym błędem był problem z checkpointami. Kiedy ginęłam podczas walki z wrogiem, potrafiło mnie trochę cofnąć. Teraz wyobraźcie sobie, macie słaby dzień giniecie cały czas i cofa Was spory kawałek, mnie to denerwowało. Lecz jestem zdania, że pomimo kilku błędów nie trzeba skreślać tej gry.

Oprawa muzyczna

Za oprawą muzyczną stoi Paweł Błaszczak, stworzył naprawdę arcydzieło. Możecie kojarzyć go z gier takich, jak Dying Light czy Wiedźmin. Brawa na stojąco, wielką uwagę zwracam na muzykę w grze. Strzał w dziesiątkę. Poniżej możecie odsłuchać Full Soundtrack Pawła Błaszczaka

Samotny wilk, a może w ekipie?

Gra pozwala nam przechodzenie kampanii w pojedynkę, ale każdej chwili może do nas dołączyć maksymalnie trójka znajomych w trybie kooperacji, plusem jest to, że możecie grać przez sieć, albo na wspólnym ekranie.

Ocena końcowa

Pomimo zachwytu oraz rozczarowania, ocena za grę będzie: 5,5/10

Plusem była oprawa muzyczna, grafika, cyberpunkowy klimat,
Minusem: fatalna mechanika strzelania do wroga, oraz checkpoint.

Gra wyszła na Xbox Series X|S, Xbox One oraz PC, w dniu swojej premiery The Ascent trafiło do Xbox Game Pass, na konsole oraz na PC. Jeśli macie wykupioną subskrypcję Xbox Game Pass Ultimate, to zachęcam do wypróbowania tej gry.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Najnowsze wpisy